Czołem,
czas zamknąć wątek. Wyprawa ukończona, my od wczoraj w Polsce a Def startuje z NY w tym tygodniu.
kilka informacji ogólnych:
- ponad 65 000 km
- 371 dni
- 80% noclegów w samochodzie
- najwyższa wysokość 4956 m n.p.m.
- Andy przekroczyliśmy 7 razy
- daliśmy tylko raz w łapę. 10 USD za puszczenie bez ubezpieczenia na granicy Boliwii i Peru.
- przez całą drogę nie mieliśmy klaksonu i ręcznego.
- raz wymieniliśmy silnik =]
- ciężar całkowity 3000 / 3100 kilo
- najniższa temperatura -5
- najwyższa temperatura 42
- zakopaliśmy się na 4600 m n.p.m. Brak drzew bez możliwości użycia wyciągarki. Bagno, Def powiesił się na przednim moście. Z powodu braku tlenu nie było mowy o wyjechaniu na reduktorze. Koła stały w miejscu. po 20 h czekania na pomoc, wyciągnęli nas na dwa Hiluksy.
- dotarliśmy do stolicy dżungli do której nie da się dojechać na kołach. Łącznie 10 dni rejsu Amazonką i jej dopływami.
- wyprawa zrobiona jednym samochodem bez pilota i bez pomocy. Chwilę widzieliśmy się z Krzyśkiem, który też pomykał przez Ameryki. Wtedy pierwszy raz holowałem kogoś na sztywnym holu. Pałąk wspawał nam przydrożny spawacz. Def Krzycha waży 4,5 tony. Coś było pisane, że Krzysiek z nami jedzie i że farta mamy - dala sprostowania - Widzieliśmy się z nim kilka dni w Peru. I kilka dni w Columbii gdzie spotkaliśmy się by razem w jednym kontenerze przerzucić Defy do Panamy.
--
Tak podnosiliśmy maskę razem z kołem. Tą samą wyciągarka mogliśmy ściągną i wciągnąć koło na maskę.
P.S. Dzięki za zwrócenie uwagi przed wyprawą, dało mi to dużo do myślenia, rezultat tak jak widać na filmie.
<iframe src="
www.youtube.com/embed/xpT4EtWU3U0" ></iframe>
tak dział winda boczna, czas na wideo jest przyspieszony 12 razy
<iframe src="
player.vimeo.com/video/292945077" ></iframe>
--
Czy zamieniłbym Defa na Toyotę? Nie. Dlaczego?
- Def jest dobrym samochodem wyprawowym
- Jechanie nim generowało dużo spotkań
- LR kluby napotykane po drodze przyjęły nas jak rodzinę
A to, że się czasami psuł to tylko na plus wyprawy .To że poradziliśmy sobie na przykład w Nikaragui z zerwanym paskiem rozrządu, bezcenne. Z toyotą też jest tak, że nawet jeśli byśmy chcieli nią jechać to nie byłoby nas na nią stać. Więc nie byłoby tej wyprawy gdyby padło na toyotę.
Dzięki za pomoc i dobra Energię. Przydała się =]
--
Trochę zdjęć, kilka będzie się poważać ale przynajmniej wszystkie są w jednym miejscu:
*posta puszczam na 2 forach