No dobra, filmiki, filmikami, ale czasami mamy tez chwilkę na robienie fotek...
Wczoraj minął nam 170 dzień od wyjazdu z domu...
Sporo się w tym czasie działo. Zrobiliśmy do tej pory około 18000 km.
Temperatura najwyższa to 42 stopnie, a najniższa -3
Od kilku tygodni kierujemy się na północ po tym jak zawróciliśmy o 180 stopni w Villa O'Higgins w Chile.
Jakieś dwa tygodnie temu zdecydowaliśmy sie na lekki przegląd Defa i jak sie okazało była to słuszna decyzja. Być może, a raczej na pewno zapobiegło to zerwaniu paska rozrządu gdzieś w czarnej dupie...
Aby za długo nie pisać zdjęcia sporo wyjaśnią. Przyczyną była chya rolka na wale bez "prowadzeń".
Decyzja: pasek do wymiany, wszystkie rolki również, łącznie z tą co zawiniła na "lepszą"
Z portfela ubyło 10700 Peso...
Dodatkowo zmieniliśmy alternator na zapasowy nowy, bo stary sie skończył...
łożysko na pokrywie Visco, regulacja zaworów, filtr powietrza, bo drogi makabryczne...
Mogliśmy ruszyć na dalszy podbój bezdroży
Na trochę zamieniliśmy konie mechaniczne, na prawdziwe...
Bo w takim terenie Def nie chciał jechać
A kiedy przyszedł głód, to kolacyjka była taka.
Złapaliśmy też pierwszego kapcia
I zgubiliśmy gdzieś kapsel od zabieraka
Na pocieszenie widoki podczas powrotu do Argentyny rekompensują wszystkie trudności...
Teraz siedzimy od dwóch dni w Malarque.
I zostaniemy tu jak się uda jakieś minimum dwa tygodnie

Mamy pewien fajny pomysł na oku..., ale o tym jak już wypali, niedługo
A, no i jest szansa na rychłe spotkanie z Savik'iem...