Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem...
(1 przeglądających) (1) Gość

TEMAT: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem...

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 29 kwietnia 2019 07:20 #448075

Lubie oglądać te filmiki , takie swojskie bez zadęcia

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 1 maja 2019 14:24 #448226

Pepek napisał:
Lubie oglądać te filmiki , takie swojskie bez zadęcia


Tak nam jakoś wychodzą naturalnie, bez planu... Dzięki

W Polsce podobno wiosna już... ???
A u nas takie klimaty:



Co prawda na wysokości grubo ponad 4.000 m...



Ale nie wszystkim ta wysokość i temperatura przeszkadza...



Trzeba sobie jakoś radzić, więc znajdujemy zaciszne miejsce i ... grillujemy





... Aby do wiosny ...

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 1 maja 2019 22:57 #448246

Krzysiek.def napisał:
Pepek napisał:
Lubie oglądać te filmiki , takie swojskie bez zadęcia


Tak nam jakoś wychodzą naturalnie, bez planu... Dzięki

W Polsce podobno wiosna już... ???
A u nas takie klimaty:



Co prawda na wysokości grubo ponad 4.000 m...



Ale nie wszystkim ta wysokość i temperatura przeszkadza...



Trzeba sobie jakoś radzić, więc znajdujemy zaciszne miejsce i ... grillujemy





... Aby do wiosny ...


Pięknie bardzo pięknie
A kiedy wy macie zamiar wrócić?

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 2 maja 2019 16:53 #448261

[quote="ROBBIL" post=448246]Krzysiek.def napisał:
Pepek napisał:
Lubie oglądać te filmiki , takie swojskie bez zadęcia



Pięknie bardzo pięknie
A kiedy wy macie zamiar wrócić?


Jak dotąd nie myślimy o powrocie jeszcze...
Jak zdrowie pozwoli i nic niespodziewanego nie wyskoczy po drodze,
to myślę że jeszcze z ROK chociaż...
Ostatnio zmieniany: 2 maja 2019 16:54 przez Krzysiek.def.

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 31 maja 2019 03:14 #450366

Dziś mija 250 dzień od wyjazdu z domu
Sporo już było, a jeszcze sporo mamy nadzieje przed nami...
Ostatnie tygodnie nie były łatwe
Problemy z ogrzewaniem postojowym
Duże wysokości około 4000 m n.p.m
Auto sporo słabsze i kopci, ale daje radę...
Trochę zastrzyków, bo angina się przyplątała...
Ale w między czasie cieszymy się z każdego dnia w nowych miejscach



Widoki wprost niesamowite w północnej Argentynie





Ciągle wysoko, ale tez pięknie





Pierwsze próby "naprawy" ogrzewania...



Spotykamy Kanadyjczyków takim leciwym, ale wypasionym camperem



Jedziemy sfilmować fajny wiadukt



A potem juz czas na Boliwię. Robi sie znowu wysoko i dookoła pełno soli. Największe solnisko na świecie, Salar de Uyuni



Robimy grilla, bo soli nie brakuje



Chyba czwarty raz spotykamy sie z Anką, która jedzie na Alaskę. Nasze drogi się co jakiś czas spotykają...



Dookoła cmentarzysko pociągów niedaleko miasteczka Uyunii



Jedziemy potem do Sucre





I tam spędzamy kolejne dwa tygodnie we trójkę, kurując się w domu znajomego motocyklisty Franka z niemiec. Frank mieszka tu od kilku lat i jest otwarty i bardzo gościnny



Po mieście tanio, 2,5 PLN od osoby mozna jeździć TAXI. Chociaż często są to raczej namiastki aut przerobionych totalnie i w fatalnym stanie...



Na mieście są różne "smakołyki" do kupienia...



Po skończonych kuracjach, zastrzykach itp ruszamy na słynną Ruta de Che. Jest to kilka miejsc związanych z Che Guevarą.





W małej wiosce La Higuera pośród gór finalnie został złapany i rozstrzelany. Pozostała legenda...



A myruszyliśmy dalej w kierunku Cochabamba i La Paz, gdzie obecnie jesteśmy.Kolejne wyzwanie dla naszych organizmów, bo miasto leży na wysokści około 4000. Ale jest pięknie...

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 11 czerwca 2019 05:39 #451048

Po problemach związanych z ogrzewaniem na dużych wysokościach pozostało na razie już tylko wspomnienie Do czasu powrotu ponownie na duże wysokości.
Od kilkunastu dni mamy prawdziwe tropiki... w dzień około 33 stopni
Przenieśliśmy się w amazońskie klimaty pod brazylijska granicę. Łatwo nie było, bo drogi, a raczej ich brak nie ułatwiał nam jazdy



Zbieramy kilogramy piasku i kurzu z wnętrza defa. Nie tylko woda dostaje się każdą z możliwych dziur w tych autach... Na zewnątrz dziesiątki i steki krokodyli...



I dookoła klimaty jak z westernów





No i nareszcie Amazonia



Zamieniamy Defa na kilka dni na łódź



Potem przez przedzieramy się przez dżunglę



Aby finalnie wylądować na tratwie...



Dziś mamy na bieżąco wpisy na blogu. Jeśli komuś jeszcze sie chce więcej, to zapraszamy :

ludziepodrozuja.pl/boliwia-dzien-260/

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 11 czerwca 2019 07:48 #451057

Krzysiek.def napisał:
...Od kilkunastu dni mamy prawdziwe tropiki... w dzień około 33 stopni

To dokładnie tak jak u nas.

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 20 czerwca 2019 17:54 #451666

Przepraszam Krzysiek ,że to tyle trwało

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 14 września 2019 00:26 #456447

Fajnie jest w tej Polsce , więc wpadliśmy na chwilę...
Taki przyjazd techniczno - rodzinny
Wracamy do Limy, gdzie czeka Defender 6 października i dalej w drogę po Ameryce...
Ale w między czasie będziemy w Jachrance 27 września, na takiej imprezie "Przygoda na 4 kołach". Poopowiadamy jak to jest być w drodze od roku i takie tam ...
Potem na festiwalu Wanoga w Wejherowie i w międzyczasie w radio Gdańsk.
Ale na razie zbieram części do zabrania ze sobą do Peru..

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 27 października 2019 22:25 #458845

Się narobiło
ludziepodrozuja.pl/peru-dzien-379/
Może ktoś pracuje w ubezpieczeniach i jest mu w stanie coś doradzić, podpowiedzieć. Co za kraj gdzie niewinny i poszkodowany musi odpowiadać.
Ostatnio zmieniany: 27 października 2019 22:30 przez Piotr_.

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 28 października 2019 10:28 #458860

Piotr_ napisał:
Się narobiło
ludziepodrozuja.pl/peru-dzien-379/
Może ktoś pracuje w ubezpieczeniach i jest mu w stanie coś doradzić, podpowiedzieć. Co za kraj gdzie niewinny i poszkodowany musi odpowiadać.


Decydując się na wyjazd w "dzikie kraje" trzeba wliczyc w koszta takie akcje. Klepnąć błotnik, wcisnąć szybe i dalej cieszyć się wyjazdem

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 28 października 2019 14:24 #458872

ROBBIL napisał:

Decydując się na wyjazd w "dzikie kraje" trzeba wliczyc w koszta takie akcje. Klepnąć błotnik, wcisnąć szybe i dalej cieszyć się wyjazdem

Polecam przeczytać kolejne wpisy na blogu. To nie takie proste jak się wydaje.
Ostatnio zmieniany: 28 października 2019 14:25 przez Fazi.

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 28 października 2019 15:22 #458877

Fazi napisał:
ROBBIL napisał:

Decydując się na wyjazd w "dzikie kraje" trzeba wliczyc w koszta takie akcje. Klepnąć błotnik, wcisnąć szybe i dalej cieszyć się wyjazdem

Polecam przeczytać kolejne wpisy na blogu. To nie takie proste jak się wydaje.


A to muszę nadrobić zaległości

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 28 października 2019 18:19 #458883

Oj musisz bo odklepanie błotnika to najmniejszy pikuś w tej całej sytuacji...

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 2 listopada 2019 04:30 #459178

OK. Zacznę od końca , jesteśmy od 3 dni już w Ekwadorze
Cała "akcja" po wypadku zakończyła się i mamy już ją za sobą, chociaż trwała 2 tygodnie !
Generalnie powstrzymywaliśmy się przez dłuższy czas przed wstawianiem nowych informacji na blogu i FB dla "dobra sprawy i śledztwa". Na samym początku sprawa była dla mnie oczywista. Przywalił w nasze auto w Limie młody motocyklista z tyłu. Przyjechała karetka zabrała go do szpitala, a nas policja na komisariat spisywać zeznania. Pomimo, że juz na tym etapie procedury postępowania policji mocno różniły się od naszych standardów, to byłem spokojny o dalszy tok sprawy. Rozmowa na komisariacie z ojcem motocyklisty była spokojna i powiedział nam, że ma on swoje ubezpieczenie i złamany obojczyk i kciuk.
Pomimo, że wkurzała nas cała długa procedura włącznie z moim badaniem krwi w innej komendzie (za którą w Peru trzeba samemu zapłacić!), to liczyłem że na tym się zakończy.
Jednak delikatnie mówiąc rodzina "wyczuła" interes i poszła do jakiejś TV na drugi dzień, nakręcili materiał szkalujący nas mówiąc że uciekliśmy z miejsca wypadku i nawet z kraju...
Doprowadzili do eskalacji żądań, chcieli abyśmy pokryli koszty leczenia motocyklisty.
W konsekwencji artykułów w mediach znajomi i rodzina zaczęli nam nawet grozić...
Sprawa oparła się o ambasadę, list protestacyjny do pisma nas szkalującego itp.
Finalnie po 15 dniach nastąpiło "porozumienie stron" przed śledczym na komisariacie, że nikt nie rości pretensji do nikogo !!! Taki jest tryb postępowania w podobnych przypadkach w Peru...
Szkoda gadać Finalnie sami naprawiliśmy auto za swoją kasę, przeżyliśmy sporo stresu i wiele się nauczyliśmy o "codziennym życiu w Peru"...
Na dziś cieszymy się nowym krajem i drogą nas tu czekającą
Kilka fotek gdyby ktoś nie czytał naszego bloga









Wstępne klepanie tylnego kawałka ramy



Malowanie i montaż lamp gdzieś na parkingu hostelu...

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 3 listopada 2019 14:24 #459256

Szerokośći...
Ostatnio zmieniany: 3 listopada 2019 14:26 przez Piotr_.

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 7 listopada 2019 23:08 #459686

Ekwador - Kraj "twardej waluty" ...
Siedzimy od ponad tygodnia w maleńkim miasteczku na samym południu Ekwadoru.
Za bardzo się nie spieszymy. Deszcz w tym rejonie leje właściwie codziennie...
Statystyki mówią, że spada do 5 m wody rocznie
Walutą oficjalną jest tu dolar, dla nas dobrze, bo i tak zielone wozimy ze sobą. Tylko ceny nie są jakieś szczególnie niskie, ale nie ma co narzekać



Granica z Peru





Nieliczne chwile przejaśnień ...





Jakieś drobne na zakupy
Plan jest taki, żeby unikać korków i wypadków po doświadczeniach w Limie i pojeździć po Ekwadorze do Nowego Roku...

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 26 listopada 2019 19:16 #460887

Pakiet filmików od Podróżników





Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 30 listopada 2019 03:32 #461262

Dziś minął nam 430 dzień w podróży. Jak ten czas zapiernicza...
Już od miesiąca siedzimy w Ekwadorze i "relaksujemy" się
Większość czasu spędziliśmy w bardzo południowej i "dzikiej" części, blisko z granica Peru, na styku z Amazonią. Pogoda jaka taka mało tropikalna jak na kraj na równiku... Niby ciepło, ale nie upalnie i bardzo deszczowo.







W maleńkiej wiosce trafiliśmy na lokalne święto i kilkudniowy festiwal... więc zostaliśmy na trochę...

Poproszono nas też o małą prezentację w jednym z małych miasteczek.









Ekwador to fajny kraj, bo cena diesla to 1,03 USD, ale za Galon (3,72L)





W ostatnich dniach ruszyliśmy ponownie na szlak i kierujemy się w kierunku północnym, ale sporo zbaczamy nie spiesząc się. Po drodze jeszcze mamy sporo Ekwadorskiego wybrzeża do zobaczenia, wulkany itd





Ostatnio zmieniany: 30 listopada 2019 03:33 przez Krzysiek.def.

Odp: W krainie kondorów - czyli włóczęga za oceanem... 1 grudnia 2019 07:53 #461312

pięknie
chociaż z tydzień bym chciał z Wami pojeździć
Moderatorzy: cobra75
Wygenerowano w 0.26 sekundy
 

Wszelkie prawa zastrzeżone - logo landklinika.pl chronione jest prawem autorskim. Wykorzystywanie bez pisemnego zezwolenia zabronione.