Znalazłem coś takiego u siebie na Priv. więc stwierdziłem że może się komuś przyda w podjęciu decyzji jaki olej lać.

_____________Cytat:" To może na przykładzie olejów 5W-40: (dane z www producentów)
Castrol Magnatec TBN - 7,7
Shell Helix Ultra TBN - 12,7
Valvoline SynPower TBN - 10,3
Elf Synthese TBN - 12,0
Lotos Syntetic TBN - 10,0
Orlen Platinum Synthetic TBN - 12,2
BP Visco 5000 TBN 8,0
Widać tutaj, że silnik będzie najlepiej umyty przez olej Shella, a najgorzej przez Castrola. Całkiem nieźle wypada tutaj syntetyk Orlenu. Niespodzianka, prawda?
Widzimy ponad to, że liczba TBN oscyluje w okolicach 10. Więcej = lepiej. Duża liczba TBN, to (umówmy się) powyżej 10. Grubo poniżej 10, to już mało, choć i tak silnik brudbny nie będzie. Z mojej praktyki - jeździłem (chodzi o motocykl) na półsyntetyku Motula 15W-50 z liczbą TBN na poziomie 9,2. Następnie przesiadłem się na pełen syntetyk o TBN równym 10,5. Motul zostawił silnik w czystości, jednak syntetyk go "domył". Różnica była widoczna przy regulacji zaworów. Z krzywek i dźwigienek znikła taka szara "mgiełka", która występowała przy stosowaniu Motula.
Jeszcze jedna ciekawostka. Mineralny olej Shell Helix Super 15W40 ma liczbę zasadową TBN 10,6 co jest wartością wyższą, niż w niejednym syntetyku - jak widzimy w powyższym zestawieniu. Oznacza to, że wlewając Shellowski minerał mamy większe ryzyko wypłukania nagaru i rozszczelnienia silnika, niż np. na Valvoline SynPower. Jest to prosty dowód na nieprawdziwość twierdzenia, że do starych silników lejemy tylko minerał. Poza tym każdy z Was zmieniając olej w odpowiednim momencie ma na tyle czysty silnik, że nie grozi mu zastosowanie syntetyka. O wypłukanie nagaru i zatkanie kanałów olejowych obawiałbym się, gdybym wlewał współczesny olej do Fiata 125p, który na oleju sprzed 20 lat przejechał 50.000km. Jeśli jeździmy na dobrym oleju (nawet mineralnym) i zmieniamy olej w porę - nie ma obaw.
qwertyuiop1910 napisał/a:
czy po remoncie silnika można w końcu zalewać full-syntetyk
Lej pełen syntetyk i na nic się nie oglądaj. Silnik się odwdzięczy.
Grzehurra napisał/a:
mam dostep do motula do motocykli, jak to sie ma do aut...?
Będzie działał. Oleje motocyklowe posiadają więcej środków przeciwpiennych, żeby przy wysokich obrotach z oleju nie zrobiła się piana. Niektóre motocykle (np. CBR 250) kręcą się do 19.000 rpm. Przy takich obrotach olej ma co robić, dlatego w motocyklach stosuje się raczej oleje dedykowane do motocykli. Drugą sprawą jest sprzęgło, które pracuje w 'kąpieli' olejowej, czyli nie na sucho, jak w samochodzie. Z drugiej jednak strony mój ZX jeździł na samochodowym pełnym syntetyku i nie było problemu. Kolega do Bandita 1200 lał Mobil 1, LiquiMoly 10W-15 i kilka innych. Wszystkie samochodowe - również bez niespodzianek.
Tak jest. Wskaźnik lepkości jest ważny. Warto zwracać uwagę szczególnie na lepkość wysokotemperaturową, badaną przy 150 stopniach celsjusza. Określane jest to parametrem HTHS - High Temparature High Shear, czyli odporność oleju na ścinanie, zerwanie filmu w wysokiej temperaturze (np. na tłokach).
Posłużę się przykładem:
orlenoil.pl/m...show.php?id=144
Mamy tutaj olej 5W-40 o liczbie zasadowej 10, wskaźniku lepkości prawie 170 i wartości HTHS 4,0. To są dosyć dobre parametry, jednak nie jest to gwarancja super jakości. Te dane dają nam pogląd, co mniej - więcej oferuje ten olej. Jeśli jednak wybieramy między olejem o wartościach: TBM 10, wsk. lepkości 155, HTHS 3,5 a olejem o wartościach TBM 10, wsk. lepkości 170, HTHS 4,0, to oczywiście bierzemy ten drugi olej. Zerkamy jeszcze na aprobaty producentów (ten drugi olej będzie miał prawdopodobnie lepsze) i na klasę jakości. Olej pierwszy będzie miał np. API SJ, a drugi API SL.
Parametr Sx (w dizlach Cx, np. CF) podany powyżej czyta się tak, że im niższa litera alfabetu obok S, tym wyższa jakość oleju, czyli klasa SL jest lepsza od SJ itd. Zauważcie, że w instrukcji obsługi do Waszych Hond najprawdopodobniej zalecanymi olejami są te o klasie jakości np. SE, SF, SG. Czy oznacza to, że nie można stosować innych? Nie. 15 lat temu po prostu tak dobrych olejów nie było, lub zaczynały się pojawiać. Teraz są i warto lać olej o wyższym TBM, większej lepkości, wyższej klasie jakości.
Jeszcze jedno - przy zimowym rozruchu zimnego silnika zalanego dobrym olejem mineralnym np. 15W-40 czas dotarcia oleju do najdalej położonych punktów smarowania może wynosić nawet kilkadziesiąt sekund! Przy zastosowaniu oleju syntetycznego 5W czas ten wynosi kilka sekund. Latem sytuacja wygląda trochę lepiej, jednak syntetyk dotrze do ważnych miejsc szybciej, a tym samym zapobiegnie wielu mikro-przytarciom silnika podczas całego życia samochodu.
Gdy zimą odpalamy samochód dwa razy dziennie (z domu do pracy i z pracy do domu), dopuszczamy do sytuacji, gdy silnik pracuje przy niedoborze oleju (czasem prawie na sucho) powiedzmy pół godziny miesięcznie (dwa rozruchy dziennie, czyli dwie minuty dziennie..w sumie prawie 40 minut w miesiącu). Przez całą zimę mamy w porywach do kilku godzin. Na oleju syntetycznym sytuacja jest o niebo lepsza. Dziennie przy dwóch rozruchach silnik popracuje na sucho powiedzmy 5-6 sekund. Miesięcznie minutę...w ciągu całej zimy kilka minut, Warto jeździć na syntetyku. Oczywiście, jeśli chcemy zapewnić silnikowi jak najdłuższe życie. W związku z powyższym bądźcie ostrożni w zalecaniu silnikom o większym przebiegu oleju mineralnego.
Liczba TBN nie jest rzeczą najistotniejszą. To, że olej ma trochę mniej (na przykład 9,2 zamiast 10), nie jest tragedią. Chodzi o to, że olej mineralny jest znacznie mniej odporny na ścinanie oraz zerwanie filmu olejowego w trudnych warunkach. Kiedy są trudne warunki? Gdy wysoko kręcisz silnik, gdy jedziesz autostradą 180km/h i silnik kręci się przy 5500rpm non stop przez 10 minut, lub gdy szalejesz wieczorem po mieście i kręcisz silnik wielokrotnie do czerwonego pola. Minerał i półsyntetyk nie uszkodzą silnika, jednak nie zapewnią tej ochrony, jaką daje syntetyk. Ostra jazda na mineralnym oleju znacznie bardziej daje w dupę silnikowi, niż ostre dawanie czadu na syntetyku. W momencie, gdy Twoje tłoki od wysokich obrotów mają bardzo wysoką temperaturę i minerał traci parametry, syntetyk ciągle dobrze smaruje. Syntetyk jest znacznie bardziej odporny na wszelkie niespodzianki w sytuacjach, gdy silnik musi dać z siebie wszystko. Poza tym w olejach syntetycznych znajduje się znacznie więcej nowoczesnych dodatków, które dodatkowo znacznie poprawiają własności syntetycznej bazy, zwiększają żywotność silnika, wyciszają pracę rozrządu, zmniejszają opory ruchu. Oleje mineralne nie są tańsze bez powodu. Ponad to syntetyk jest trwalszy i wolniej się zużywa. Mówiąc "zużywa" nie mam na myśli ubywania go z silnika, tylko utratę własności, które posiada nowy olej w butelce.
Pytanie, czy "zaryzykować" zmianę minerał>półsyntetyk czy półsyntetyk>syntetyk jest właściwie bezzasadne. Na mineralnym i półsyntetycznym oleju silnik wprawdzie nie rozpadnie się, jednak na pewno zużywa się szybciej. Najlepszy półsyntetyk jest olejem gorszym niż najgorszy syntetyk. Syntetyk nie zniszczy nikomu krzywek, dźwigienek, nie pognie korbowodów, nie zatrze tłoków. Jest jedynie droższy, ale dużo lepszy. Kolego Pokrzyw lej najlepszy olej na jaki Cię stać. Jeśli jeździsz często na zimno przeczytaj co napisałem w poprzednich postach o zimnych rozruchach. Najlepiej syntetyk, ewentualnie półsyntetyk. Minerał tylko, gdy nie ma czego wlać. To, że na mineralnym jeździ nie oznacza, że jest to najlepszy wybór dla silnika. Gdy facet wsuwa pół kilo masła dziennie i nie umiera, nie oznacza, że jest to zdrowe. Za kilka lat zniszczy go miażdżyca. Minerał też skróci żywot silnika. Lejcie syntetyki.
Dodam jeszcze jedną myśl, być może oczywistą. W sklepie znajdziemy różne oleje:
- Mineralne. Kwota około 12-15zł/litr. Są to oleje najtańsze, ale najgorsze. Ich niska cena spowodowana jest niską ceną oleju bazowego oraz nikłą zawartością dodatków. Są to najprostsze oleje, które w wysilonych silnikach nie zdają egzaminu. Zaletą najtańszych olejów mineralnych jest to, że są...tłuste.
- Półsyntetyki. Oleje mineralne z domieszką syntetycznych. Tutaj również spotykamy oleje HC, o których mowa poniżej.
- HC. Oleje hydrokrakowane, są olejami mineralnymi, które zostały poddane wstępnemu układaniu molekuł oleju. Produkowane są na bazie lepszych jakościowo olejów mineralnych. Oleje HC są na rynku nazywane półsyntetycznymi, lub nawet syntetycznymi (np. z dopiskiem "Technosynthese", czy coś podobnego. To zależy od producenta i nie wiem jak na pewno stwierdzić czy mamy do czynienia z olejem HC, czy półsyntetykiem. Ogólnie rzecz biorąc w przypadku olejów HC producent wymyśla sobie do jakiego worka wrzuci swój produkt w zależności od tego, jaką jakość uda się osiągnąć.
- Syntetyczne. Baza syntetyczna, molekuły oleju poukładane w ładne łańcuchy. Oleje najlepsze.
...i teraz do sedna. Znajdujemy w sklepie olej syntetyczny w cenie 30zł/litr oraz również syntetyczny w cenie 50zł/litr. Tutaj kryje się różnica. Olej pseudo-syntetyczny, lub produkowany w tak zwanej "syntetycznej technologii" nie jest prawdziwym syntetykiem. Na przykład Mobil Synt S 5W-40 (na butelce duża, złota litera S) jest nazywany olejem syntetycznym, choć prawdziwym pełnym syntetykiem są tylko oleje Mobila z cyfrą 1, czyli Mobil 1 0W-40 Protection Formula, Mobil 1 5W-50 Rally Formula, Mobil 1 Turbo Diesel 0W-40 oraz Mobil 1 0W-30 Fuel Economy Formula. To samo tyczy się innych marek. Dzisiaj oglądałem na półce sklepowej oleje Lotosa. Jest (tak zwany) syntetyk 5W-40 w cenie około 32zł/litr, oraz pełen syntetyk 10W-60 w cenie około 50zł/litr. Prawdziwym syntetykiem jest ten drugi. Pierwszy, to najprawdopodobniej olej HC. Piszę 'najprawdopodobniej', bo nie wiem tego na pewno. To tylko moje przypuszczenia.
Dlaczego to wszystko piszę? Dlatego, żebyście nie nabierali się na oleje z napisem "syntetic", które w rzeczywistości są olejami mineralnymi hydrokrakowanymi. Pełen syntetyk jest najdroższy (niestety :/ ) i nie będzie w sklepie kosztował 30 złotych za bańkę. Nie oznacza to, że oleje HC są kiepskie. Olej HC ma własności zbliżone do półsyntetyka, tylko różnie bywa nazywany. Pewność, że mamy pełen syntetyk jest tylko w przypadku, gdy mamy olej 0W-XX. Wśród 5W-40 na przykład znakomitą większość stanowią oleje HC. Bierze się to stąd, że olej HC jest niewiele droższy od mineralnego, ale dużo tańszy od syntetyka. Za pomocą bukietu fajnych dodatków zwiększa się rozpiętość temperaturową (dobre lepkości) i olej zamiast 10W-XX staje się 5W-XX. Chodzi o to, żeby osiągać dobre parametry oleju najniższym kosztem. Żeby mieć świetny olej ze świetnymi dodatkami, które dają nam 'pewność olejową' musimy wlać 0W-XX, lub olej 5W-XX, co do którego jesteśmy pewni, że jest Syn, a nie HC." -----------------------------------------

Ten tekst nie jest mój tylko z jakiegoś forum moto a dostałem od znajomego na pocztę uznając go za kompletny wrzucam go tu .