Cześć,
od kilku miesięcy jestem szczęśliwym posiadaczem Discovery II (2003) - Td5. Wstęp może być trochę przydługi, ale chcę, żebyście mieli jak najlepszy pogląd sytuacji.
Autem trochę pojeździłem i wszystko działało super, po za pukającym przednim dyferencjałem, nic z tym nie zrobiłem (bo ktoś mi powiedział, że Landki tak mają - otóż nie, nie mają

) i niestety po kolejnym wypadzie w błoto napęd mi się zmielił - trudno zdarza się. Ściągnąłem półosie i zdemontowałem stary dyfer, z którego zostały wióry. Kupiłem nowy (używany), wszystko poskładałem i na początek wlałem używany, ale dobrej jakości i czysty olej spuszczony ze skrzyni biegów innego auta. Postanowiłem pojeździć na nim 10-20 km, żeby wszystko się w środku dobrze wypłukało, a potem wlać docelowy olej, sugerowany przez producenta.
Niestety po złożeniu wszystkiego razem i wyruszeniu z garażu, gdy dodawałem więcej gazu, a samochód rozpędzał się powyżej 15km/h załączała się od razu kontrola trakcji (zapalała się tylko kontrolka TC) i hamowała samochód. Podpięliśmy samochód pod komputer i okazało się, że system w ogóle nie widzi czujników z przodu. Pojeździłem jeden dzień z wyciągniętym bezpiecznikiem ABS (żeby sprawdzić czy mechanicznie wszystko działa dobrze i faktycznie jeździ super i nic już nie puka). I następnego dnia przy wymianie oleju w dyfrze na docelowy rozebrałem jeszcze raz koła, żeby dostać się do czujników. Okazało się, że źle poskładałem czujniki - a konkretniej, niedbale umocowałem takie małe gumowe uszczelki na nich, przez co czujnik nie dochodził idealnie do pierścienia. Poskładałem resztę samochodu, i ruszyłem na jazdę próbną. Tym razem kontrola trakcji nic się nie odzywała, ale zapaliła się kontrolka ABS, a po jakiś 100-200 metrach, samochód piszczy trzykrotnie i wyłącza system ABS (zapalają się wszystkie cztery kontrolki - czerwona hamulca, ABS, TC i pomarańczowa z samochodem na pochyłości i wykrzyknikiem - to chyba ta od kontroli zjazdu). Po podpięciu pod komputer, jest błąd prawego, tylnego czujnika, którego w ogóle nie ruszałem, kable są ładnie upięte i nic nie wskazuje na uszkodzenie mechaniczne.
Wiecie co to może być? Jakoś nie chce mi się wierzyć w przypadek, że akurat teraz uszkodziłem czujnik, podczas tylko kilkudziesięciu km, gdy jeździłem bez bezpiecznika. Może to jest kwestia jakiegoś restartu systemu? A może coś innego prostego, o czym mogą wiedzieć Land-Magicy? Za wszelką pomoc z góry dziękuję!
Pozdrawiam,
Cookie!